wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 1

O nie! Pomyślałam gdy tylko usłyszałam głupie ''Beeep Beeep''. Tylko nie ta durna szkoła. Ale cóż nie ode mnie to zależy. Wstałam, bo miałam dość tego denerwującego dźwięku. Leniwie poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę. Wróciłam do pokoju zastanawiając się w co się ubrać. Stanęłam przed wielką szafą. Zobaczyłam bluzkę z ogromnym dekoltem i do tego dobrałam spodenki ledwo przysłaniające moją seksi pupę. Dopełniając moją kreację założyłam konwersy i znów wróciłam do łazienki w celu zrobienia ostrego makijażu i nowej fryzury, bo nie oszukujmy się. Ta po spaniu chyba tylko w reklamach jest całkiem okej. Gotowa chwyciłam swoją torbę i zbiegłam po schodach na dół. Trochę mi to zajęło, bo mój pokój jest na drugim piętrze, tak właściwie to całe piętro zajmuję, a kuchnia znajduje się na parterze. Zbiegłam i poczułam zapach świeżych naleśników, które stały na stole a obok nich kartka na której moi rodzice zostawili mi informację: '' Wyjeżdżamy na dwa dni, bo tego wymaga od nas nasza praca. Wiem, ze sobie poradzisz. Pieniądze są tam gdzie zawsze. Dasz radę. Rodzice". Uśmiech nie opuszczał mojej twarzy wraz z myślą, że mam wolną chatę i można będzie trochę zabalować. Hurra! W środku cieszyłam się jak małe dziecko choć na zewnątrz nie okazywałam tego. Zjadłam swoje śniadanie, chwyciłam swoją torbę. Wyszłam z domu zamykając drzwi wejściowe na klucz. Upewniłam się czy aby na pewno drzwi są zamknięte i ruszyłam do szkoły do której miałam co prawda trochę daleko, ale patrząc na zegarek uświadomiłam sobie, że mam dużo czasu i spokojnie zdążę dojść na piechotę. Wsadziłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Nie dostrzegłam nawet gdy znalazłam się pod drzwiami wielkiego budynku zwanego także szkołą. Szarpnęłam za nie i przekroczyłam próg tego durnego liceum. Pocieszałam się, że zostały mi tylko dwa lata tej szkoły. Fajne mi pocieszenie nie? Dwa lata? Ale się cieszę. Sarkazm nie opuszczał mnie od przejścia przez te drzwi. Wchodząc na korytarz usłyszałam gwizdy chłopaków, chyba robili to ze względu na mój widok. Widziałam jak kilka lasek mnie obgadywało lub patrzyło się na mnie jak na jakąś dziwkę. Nie sobie myślą co chcą. Ja wiem swoje i to mi wystarcza. Dalej podążałam samotnie pod klasę w której miały odbyć się moje zajęcia. Tak wiem, każdy na moim miejscu pobiegłby do swojej przyjaciółki, ale ja jej nie mam. Od początku tej szkoły traktowali mnie jak jakiegoś odludka, byłam spokojna, dobrze się uczyłam. Nic dodać nic ująć. Ale w tym roku się zmieniłam. Zamiast ubierać się jak na uczennice przystało wolałam założyć coś wyzywającego, tak by każdy mógł zobaczyć, że nie jestem jakąś szarą myszką siedzącą w kącie. Gdy dotarłam pod klasę numer 78 usiadłam na ławce obok i wysłałam SMS-a moim przyjaciołom uczącym się w innym liceum. Jak już wspomniałam tu nie znalazłam nikogo takiego, ale jak widać ogólnie przyjaciół to mam. Poinformowałam ich o wolnej chacie i kazałam im wpaść do mnie około 16 z alkoholem i czym tam jeszcze chcą. Zadzwonił dzwonek. Chwilę po tym zjawił się nauczyciel angielskiego. Weszłam ostatnia do klasy zapewniając sobie spojrzenia wszystkich uczniów wraz z nauczycielem. Wszyscy byli oszołomieni moim wyglądem. Żeby tak się ubrać. Nauczyciel wziął mnie na stronę i kazał się tak więcej nie ubierać do szkoły, bo jak jeszcze kiedyś mnie tak zobaczy to będę miała problem. Przytaknęłam mu ale w głębi miałam to wszystko w dupie. Nie obchodziło mnie to czy będę miała kłopoty czy nie, może kilka miesięcy temu by tak było, ale nie dziś. Od dzisiaj zaczynam nowe życie. Ciekawe co na to moi przyjaciele. Powinni to zaakceptować, ja jak nie to ich strata. Uśmiechnęłam się do siebie nauczyciel to zobaczył i od razu wycedził.
-Co Cię tak cieszy panno Evans?
-Umm.... Nic, nic- wyrwał mnie z zamyśleń.
Wtem poczułam wibrację w mojej kieszeni. Wiedziałam, że teraz nie mogę tego sprawdzić, bo pan Jones zabrałby mi telefon, a nie mogłam aż tak wiele stracić. Wiem, zmieniłam się, ale nie aż tak aby tyle ryzykować, znając go przeglądałby moje SMS-y na co oczywiście nie pozwolę. Jedyne co mi zostało to czekać do dzwonka. Ok. To tylko 4 minuty. Poczułam kolejną wibrację. Niecierpliwiłam się jeszcze bardziej aż w końcu upragniony czas nastał. Przerwa!!! Wybiegłam z klasy jak poparzona, wyjęłam telefon z kieszeni u odczytałam esa od Emily.
"Hej mała, jasne, że wpadniemy całą paczką; ale pozwolisz że weźniemy ze sobą jeszcze kogoś?"
W mojej głowie przebiegły różne myśli na temat tego kto to może być. Przypomniałam sobie, że mam jeszcze jedną wiadomość i od razu odczytałam z wielkim bananem na twarzy. Kolejny SMS od tego samego nadawcy. " To jak zgadzasz się? Prooooooszę!!! :) Ten chłopak jest trochę nieśmiały i musi w końcu wyluzować. Napisz czy się zgadzasz, bo on nie chce się wpraszać na siłę i takie tam :p"
Nie zastanawiając się dłużej wysłałam jej SMS-a, że tak zgadzam się, niech wpadają wszyscy razem i z tysiąc uśmiechniętych buziek. W kolejnej wiadomości zapytałam jej czy niezłe z niego ciacho i poprosiłam aby nie mówiła reszcie o tym. W odpowiedzi otrzymałam:  "Hahahahha ok. Sama zobaczysz, trochę cierpliwości :d''. No nie, jak ona mogła mi to zrobić. Moją radość i szczęście przerwał dzwonek na lekcję. Była to matematyka, sam przedmiot nie jest taki zły, ale ten nauczyciel, MASAKRA. Trudno, wytrzymam, tyle wytrzymałam to dalej też sobie poradzę. Z tą oto myślą pozostałam do końca zajęć, które minęły szybciej niż się spodziewałam. Wyszłam ze szkoły pośpiesznym krokiem do domu. Chciałam jak najszybciej zdjąć z siebie te ciuchy. Były strasznie nie wygodne. Tak wiem, miałam im powiedzieć o mojej nowej stylówie, ale skoro ma przyjść ktoś jeszcze nie będę tego teraz robiła. Weszłam do domu i szybko pobiegłam na moje piętro i weszłam do swojego pokoju chwytając czarną koronkową bieliznę z mojej komody ruszyłam do łazienki. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic, bo nie mam aż tak dużo czasu na kąpiel. Namydliłam ciało czekoladowym żelem pod prysznic i włosy umyłam truskawkowym szamponem. Spłukałam z siebie utworzoną pianę i wyszłam z pod prysznica wycierając swoje ciało do sucha. Ubrałam swoją bieliznę i poszłam do pokoju, aby się ubrać. Moje plany zepsuł dzwonek do drzwi. Nie zważając na to jak wyglądam poszłam otworzyć drzwi. To byli moi przyjaciele.
- Co wy tu robicie mieliście być około 16? - powiedziałam.
- Hmmm, no nie wiem jest 16.30 - wtrącił Chris, jeden z moich przyjaciół.
- Weź się ubierz bo się podniecę - wtrącił Ryan a ja dopiero się zorientowałam, że jestem w samej bieliżnie.
- Właźcie do salonu ja zaraz do was zejdę - powiedziałam z rumieńcem na twarzy. Wbiegłam na górę najszybciej jak to możliwe i ubrałam luźną koszulkę i szorty juz nie tak krótkie jak do szkoły. Zrobiłam lekki makijaż i ogarnęłam włosy. Zeszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli wpatrzeni w telewizor co doprowadziło mnie do śmiechu. Rozejrzałam się po pokoju i na fotelu siedział ten nowy, nie wiem jak miał na imię, bo się nie przedstawił. Posłałam do niego ciepły uśmiech.
- Macie wszystko co potrzebne na imprezę?- Spojrzałam na resztę poruszając brwiami.
- Nie.- odpowiedziała powoli Em
- Czemu? Coś się stało? - chciałam wszystko wiedzieć.
- Nie ważne - powiedział Ryan.
Dobra nie chcą mówić to nie. Teraz czas, abym ja coś powiedziała.
- Mam dla was złą wiadomość- przeciągałam - Nie mam nic do jedzenia musimy jechać na zakupy.
- Hurra!!! Zakupy!!- Krzyknęli chłopaki z lekkim sarkazmem w głosie.
-Ubierajcie się, jedziemy wszyscy- rozkazałam i nikt mi się nie sprzeciwił. Wzięłam pieniądze, klucze od domu i samochodu i pojechaliśmy do super marketu. Każdy wrzucał do koszyka co chciał tylko nie ten nowy, wciąż nie wiem jak się nazywa, nie przedstawił się, właściwie nie powiedział nic. Żadne z moich przyjaciół też nas ze sobą nie poznało.
- Możesz brać co chcesz... ja stawiam  - przełamałam pierwsze lody.
W odpowiedzi nie otrzymałam nic, prócz nieziemskiego uśmiechu chłopaka. Boże, ale on seksowny, gdybym miała takiego chłopaka to przeleciałabym go tu i teraz przy wszystkich. STOP! Co ja gadam, nie znam nawet jego imienia.
- Jestem Alex - znów podjęłam rozmowę.
- A ja Justin - tym razem się odezwał i znów posłał mi swój czarujący uśmiech. Nogi się pode mną ugieły, w brzuchy zaczęłam czuć motyle. Nie zakochałam sie prawda?

***
No to pierwszy rozdział za nami. Mam nadzieję, że blog się Wam jak na razie podoba i zostaniecie ze mną do końca opowiadania. Pozdrawiam ! Proszę o komentarze i szczere opinie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz