Od tamtego momentu patrzyliśmy sobie w oczy.
Żaden z naszych przyjaciół tego nie zauważył, bo wszyscy byli zajęci
wybieraniem napoju z MENU. Wracając do jego oczu to są czekoladowo brązowe i
szczerze to czułam jakbym utonęła w morzu pełnym czekolady. Naszą sielankę
przerwał Chris oznajmujący głośno jaki napój sobie wybrał. Wszyscy postąpili
podobnie więc i ja podałam szybko nazwę jakiegoś napoju tak aby niczego się nie
domyślili. Po nie dużym odstępie czasowym na nasz stół dotarła ogromna pizza.
Uradowani z takiego widoku łapnęliśmy po kawałku kładąc go sobie na talerz.
Wzięliśmy do ręki sztućce i w milczeniu pałaszowaliśmy danie. Gdy wszystkie
talerze były już puste z kieszeni Emily rozbiegł się donośny dźwięk.
Przeprosiła i wyszła. Rozmawialiśmy w tym czasie o wszystkim i o niczym. Naszą
rozmowę przerwała wracająca do nas Em. Oznajmiła, że musi wracać do domu, bo
jeden z jej braci złamał nogę a ona musi zająć się pozostałym rodzeństwem.
Współczuję jej. Cieszę się, że nie mam rodzeństwa. Zawsze wszystko jest tylko
dla mnie. Wracając do naszego pobytu w restauracji. Ryan zaproponował, że ją
odprowadzi. Do wyjścia była gotowa również Kelsey i nie zwlekając dłużej Chris
powstał z krzesła i nakładał na siebie bluzę.
- Hej,
a wy dokąd? – przerwałam jego czynność.
- Też
już pójdziemy. – dopowiedział brunet.
- To
idziemy z wami - spojrzałam na nich.
- Nie –
szybko zaprzeczył Ryan. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, dlaczego to
powiedział – bo zamówiliście desery i musicie je zjeść- odpowiedział na moją
minę.
- Okej,
więc zostajemy – powiedziałam zrezygnowana. Pożegnałam się z nimi i zajęłam
moje miejsce przy stole.
- No
więc…. – zaczęłam ale nie wiedziałam co powiedzieć – może opowiesz mi coś o
sobie? – ciągnęłam dalej. Robiłam to tylko po to by uniknąć niezręcznej ciszy,
ale z drugiej strony chciałam coś o nim wiedzieć.
- A
więc, co takiego chcesz się dowiedzieć? – odpowiedział pytaniem na pytanie. W
sumie to sama nie wiedziałam co chcę usłyszeć na temat jego osoby, więc bez
dłuższego namysłu odpowiedziałam:
- Wszystko…
najlepiej jak opowiesz mi wszystko.
Widziałam
niezadowolenie w jego oczach z tego powodu. Nie wiedziałam tylko czy nie chciał
abym poznała prawdę a może nad zwyczajniej nie miał ochoty na rozmowy o sobie.
Trudno już to powiedziałam. Chłopak wziął kęs swojego deseru, przełknął i
zaczął opowiadać o sobie. Miał naprawdę ciekawą historię. Dowiedziałam się, że
jego rodzice się rozwiedli, a teraz znowu próbują się zejść, powiedział o swoim
rodzeństwie przyrodnim. W sumie to fajne dzieciaki. Nie wiem czemu mówi o nich
potwory, ale mówi to w taki uroczy sposób, że w jego głosie czuje się miłość do
tych dzieciaków. Gdy kończył swoją opowieść przerwał mu dzwonek mojego
telefonu. Przeprosiłam go i odeszłam kawałek by móc spokojnie porozmawiać.
Dzwoniła mama. Muszę koniecznie wracać do domu, bo wrócili z wyjazdu służbowego
a nie mają kluczu i czekają pod domem a za 2 godziny mają kolejne spotkanie.
Wróciłam do stolika przy którym siedziało największe ciacho z okolicy.
Opowiedziałam mu o tym, że musze wracać do domu i zaproponowałam, aby dokończył
swoją opowieść w drodze powrotnej. Zgodził się na taki układ, wstał, założył
bluzę i wyszliśmy z budynku. Drogę przebyliśmy znacznie szybciej niż idąc w
przeciwną stronę, ale mimo to dotarł swoją historią aż do końca. Znowu kolejne
newsy. Otóż wyznał mi, że gra na kilku instrumentach, śpiewa i tańczy. Nigdy
bym się czegoś takiego nie spodziewała po nim. Ale najciekawsze jest to, że
powiedział mi o swoich filmikach na youtubie. Obiecałam mu, że jak zajdę do
domu to wszystkie obejrzę. Ta obietnica nie musiała czekać długo na realizację.
W chwili przysięgi staliśmy obok mojej bramy. Powiedziałam mu, że rodzice stoją
pod drzwiami i nie chciałabym, aby zobaczyli mnie samą w towarzystwie
nieznanego im chłopaka. Wytłumaczyłam mu, że za wszelką cenę chce uniknąć pytań
typu: „To Twój chłopak?” „Od kiedy jesteście razem?’’. Na to odpowiedział mi
ciepłym uśmiechem i niespodziewanie przytulił mnie do swojego gorącego ciała.
Mimo chęci pozostania w jego ramionach aż do śmierci oderwałam się od niego nie
pozwalając aby moi rodzice długo na mnie czekali. Widziałam smutek w jego
oczach, uśmiechnęłam się do niego pocieszając go choć troszkę. Odpowiedział tym
samym i zaczął się oddalać. Wydusiłam z siebie: Do zobaczenia! Na co odmachał
mi słodko jak malutkie dziecko. Szłam dalej na swoją posesję i ujrzałam
rodziców. Byli wściekli, że tak długo na mnie czekali. Ale co mnie to obchodzi,
to oni zapomnieli kluczy. Wchodząc do domu dodali kilka niepotrzebnych
komentarzy. Zignorowałam ich i poszłam na górę. Widok który zobaczyłam
zamurował mnie.
***
Przepraszam,
ze taki krotki, ale nie mialam weny. Komentujcie !!!